To miejsce, w którym każda minuta może decydować o życiu pacjenta. Tym razem jednak personel SOR-u przy Unii Lubelskiej w Szczecinie musiał nie tylko pomagać chorym, ale też chronić ich przed agresją jednego z pacjentów. Doszło do ataku na ratownika i zniszczenia sprzętu potrzebnego w codziennej pracy oddziału.
Niebezpieczny incydent na SOR-ze w Szczecinie. 75-letni pacjent przywieziony do szpitala przy Unii Lubelskiej zaatakował ratownika medycznego i zdemolował część wyposażenia oddziału. Sytuacja była poważna, bo w chwili zdarzenia na SOR-ze przebywało około 40 pacjentów. Personel musiał działać natychmiast. Najpierw trzeba było zadbać o bezpieczeństwo innych chorych, a dopiero później opanować agresywnego pacjenta.
– To stało się nagle. Mamy dość duże doświadczenie, jeśli chodzi o agresywnych pacjentów, dlatego pierwsze, co musieliśmy zrobić, to zabezpieczyć innych chorych przed tą agresją. Najpierw była więc ewakuacja, a później na szczęście na czas dotarła do nas policja i pomogła opanować sytuację. Jeden z ratowników został zaatakowany, ale udało mu się obronić. Chcę dodać, że w tym tygodniu to już kolejny przypadek, kiedy agresywny pacjent nagle zaatakował personel medyczny. Na szczęście do tej pory nikomu nic poważnego się nie stało – poinformował dr Grzegorz Czajkowski, zastępca lekarza kierującego Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym.
Jak przekazano, wśród zniszczonych sprzętów jest urządzenie do pomiaru parametrów krytycznych. To sprzęt niezbędny do funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego i wykorzystywany w sytuacjach, w których liczy się szybka ocena stanu pacjenta.
Dr Czajkowski podkreśla, że nad bezpieczeństwem pacjentów i personelu czuwa ochrona. Problem w tym, że nie każdą sytuację da się przewidzieć. Nie zawsze też pracownicy ochrony mogą znajdować się dokładnie w tym miejscu, w którym nagle dochodzi do zagrożenia.
Sprawa jest tym poważniejsza, że SOR przy Unii Lubelskiej w Szczecinie należy do najbardziej obciążonych oddziałów ratunkowych w kraju. Każdego roku udziela pomocy ponad 100 tysiącom pacjentów. Każdy taki incydent oznacza więc nie tylko zagrożenie dla personelu, ale także realne utrudnienie w pracy miejsca, które każdego dnia działa pod ogromną presją.