Cztery turbiny wiatrowe planowane w niewielkiej miejscowości pod Kobylanką stały się zarzewiem poważnego konfliktu. Padają pytania o transparentność procedur, sposób zbierania podpisów i realny wpływ mieszkańców na decyzję, która może zmienić krajobraz okolicy na dekady.
W Kunowie koło Kobylanki trwa spór wokół planowanej budowy turbin wiatrowych przez firmę PAD RES. Inwestycja od miesięcy budzi emocje i dzieli mieszkańców. Wieże mają mieć 207,5 metra wysokości a ich moc między 4,5 a 6 MW.
Spór ogniskuje się wokół pytania, czy mieszkańcy rzeczywiście wyrazili zgodę na inwestycję oraz czy procedura zbierania podpisów była przejrzysta i wolna od nacisków. Jak relacjonuje pani Paulina, jedna z mieszkanek sprzeciwiających się budowie, pierwsze spotkanie z inwestorem odbyło się w kwietniu ubiegłego roku:
„Na spotkaniu większość obecnych mieszkańców była przeciwko budowie turbin” – zaznacza. Jej zdaniem był to wyraźny sygnał, że społeczność nie chce tej inwestycji.
Wójt Gminy Kobylanka Julita Pilecka zwraca jednak uwagę na skalę uczestnictwa. „W spotkaniu uczestniczyło nieco ponad 50 osób, a uprawnionych do głosowania jest około 350 mieszkańców. To była tylko część społeczności” – podkreśla. Jak dodaje, właśnie dlatego zaproponowała jasną zasadę: „Jeżeli 50 proc. plus jeden uprawnionych mieszkańców wyrazi pisemną zgodę, przedłożę radnym projekt uchwały”.
W grudniu do urzędu wpłynęła lista z 177 podpisami – dokładnie tyloma, ile było wymagane. „To budzi nasze wątpliwości” – mówi pani Paulina. Zastrzeżenia dotyczą również sposobu zbierania podpisów. „Podpisy zbierała osoba, u której mają stanąć wiatraki. W małej społeczności trudno odmówić sąsiadowi” – wskazuje. Dodaje też, że mieszkańcy nie otrzymali jednoznacznej informacji o terminie zakończenia zbiórki ani o możliwości odwołania.
Wójt odpiera te zarzuty. „Ani ja, ani radni nie uczestniczyliśmy w procesie przekonywania mieszkańców. Czekaliśmy na rozwój sytuacji” – zapewnia. Wyjaśnia również sposób weryfikacji: „Sprawdzaliśmy, czy osoby podpisane znajdują się w spisie wyborców. To jedyna formalna droga potwierdzenia prawa do głosu”.
Kontrowersje wywołały także informacje o możliwych korzyściach finansowych. „Na zebraniu usłyszeliśmy o konkretnych kwotach i planach wydatków. To wyglądało tak, jakby decyzja była już podjęta” – mówi pani Paulina. Wójt podkreśla jednak, że „sprawa jest nadal otwarta”, a projekt uchwały został wstrzymany. Przyznaje, że w grę wchodzi około 800 tys. zł rocznie z podatku od nieruchomości oraz dodatkowe środki dla sołectwa, ale – jak zaznacza – „na ten moment konkretnych ustaleń jeszcze nie ma”.
Twoje Radio zapytało o możliwość przeprowadzenia gminnego referendum. Pani Wójt nie zgadza się na taką formę głosowania. „Frekwencja w takich głosowaniach bywa niska. Niewielka grupa mogłaby zdecydować za wszystkich” – argumentuje, zapowiadając jednocześnie przedstawienie innych rozwiązań.
Na dziś decyzja o możliwości posadowienia turbin w Kunowie nie zapadła.
Foto: Janusz Merz/Twoje Radio





