Odejście dotychczasowej ordynator i wypowiedzenia złożone przez lekarzy wywołały falę komentarzy w Świnoujściu. W mediach społecznościowych pojawiły się obawy, że przyszłe mamy będą musiały szukać pomocy poza miastem. Władze szpitala zapewniają jednak, że oddział ginekologiczno-położniczy ma działać dalej.
Ciężarne odsyłane do Szczecina? Zagrożenie dla życia kobiet i noworodków? W sieci zawrzało po informacjach o zmianach na porodówce w świnoujskim Szpitalu Miejskim. Pojawiły się mocne komentarze i pytania o przyszłość oddziału.
Do sprawy odniósł się Wojciech Włodarski, prezes placówki. Jak zapewnia, nie ma mowy o zamknięciu porodówki.
„Charakterystyczną cechą każdej instytucji są zmiany. I faktycznie — dotychczasowa ordynator chce odejść. Obowiązuje ją trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Oczywiście akceptujemy tę sytuację. Złożone zostały również dwa wypowiedzenia przez lekarzy, którzy pełnili po kilka dyżurów w miesiącu. Nie jest to jednak problem, ponieważ już prowadzimy rozmowy z osobami, które potencjalnie mogłyby pokierować oddziałem. Dlatego oddział zostanie utrzymany”
Dotychczasową ordynator świnoujskiej porodówki była Renata Waszczuk. Obecnie pełni obowiązki kierującej takim samym oddziałem w Szpitalu Powiatowym w Stargardzie.
Sprawa budzi jednak duże emocje, bo chodzi o jeden z najważniejszych oddziałów dla mieszkanek Świnoujścia i okolic. Szpital przekonuje, że nie ma podstaw do mówienia o likwidacji porodówki, a obecna sytuacja dotyczy przede wszystkim organizacji pracy i obsady kadrowej.
W tle tej sprawy jest także finansowa walka szpitali o lekarzy. Specjaliści, zwłaszcza ci potrzebni do obsady dyżurów, często wybierają placówki, które oferują im lepsze stawki. W ochronie zdrowia nie są dziś rzadkością bardzo wysokie, wręcz niebotyczne wynagrodzenia za kontrakty i dyżury. Dla mniejszych szpitali oznacza to trudną rywalizację z innymi placówkami o tych samych lekarzy.