W Chojnie odbyły się uroczystości upamiętniające 81. rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego Ravensbrück. W wydarzeniu uczestniczyła Pierwsza Dama RP Marta Nawrocka.
30 kwietnia przypada 81. rocznica wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Był to główny niemiecki obóz dla kobiet. Jedna z filii tego obozu istniała w Chojnie Więźniarki wykorzystywano do niewolniczej pracy przy rozbudowie lotniska Luftwaffe. Podczas dzisiejszej uroczystości, małżonka prezydenta Karola Nawrockiego odsłoniła pomnik bedący hołdem dla ofiar niemieckiego nacjonalizmu.
Na podstawie fragmentarycznej dokumentacji szacuje się, że przez obóz w Chojnie przeszło od 1500 do nawet 2000 kobiet. Najliczniejszą grupę stanowiły Polki – około 60 proc., następnie Francuzki oraz przedstawicielki innych narodowości.
List prezydenta RP Karola Nawrockiego odczytał minister Jan Kasprzyk. W przesłaniu podkreślono skalę zbrodni oraz wciąż niewystarczającą wiedzę o podobozach Ravensbrück.
„Historia obozu Ravensbrück, kobiecego obozu koncentracyjnego utworzonego w listopadzie 1938 roku około 70 km na północ od Berlina, wciąż budzi grozę, żal i gniew. Trudno objąć umysłem ogrom zbrodni, jakich niemiecka załoga dopuściła się na ponad 130 tys. więźniarek, wśród których najliczniejszą grupę stanowiły Polki” – napisał prezydent.
„Masowe i pojedyncze egzekucje, komory gazowe, znęcanie się i bicie, głód, zimno, wycieńczająca praca, choroby oraz okrutne eksperymenty pseudo-medyczne przyniosły śmierć 92 tys. ludzi, w tym 20 tys. Polek” – czytano dalej.
Prezydent zwrócił też uwagę na mniej znany aspekt historii:
„Wciąż nie w pełni zbadanymi i za mało znanymi wątkami tej przerażającej opowieści pozostają dzieje komand zewnętrznych i ponad 40 podobozów KL Ravensbrück. Jeden z nich mieścił się tutaj, w Chojnie”.
Burmistrz Chojny Barbara Rawecka w swoim wystąpieniu mówiła o trudnej historii miejsca i jego znaczeniu dla kolejnych pokoleń.
„Kiedy nasi dziadkowie i rodzice trafiali na tę ziemię, nie czuli nic. Obca ziemia, przesiąknięta krwią tych, co szli na Berlin i chcieli zdobywać wolność. Oni tu przyjechali do obcej ziemi, zostawili swoją ukochaną ziemię i nie wiązali z nią na początku żadnej przyszłości.Kiedy jednak zaczęli pracować, kiedy przyszły nowe pokolenia, to ta ziemia zaczęła być nasza” – mówiła.
Dr Mateusz Szpytma z Instytutu Pamięci Narodowej podkreślił osobisty wymiar tragedii więźniarek, odwołując się do doświadczeń rodzin.
„Wyobraźcie sobie państwo, że ktoś zabiera z domu wasze matki, wasze siostry, wasze żony, wasze dorastające córki. Porywa i wywozi w nieznane. I wyobraźcie sobie waszą bezsilność, że nic nie możecie zrobić, że nie możecie im pomóc – chyba że tylko modlitwą” – mówił.
„To był czas, gdy zsyłano Polki za to, że były harcerkami, za to, że nauczały w podziemnych szkołach, za to, że były uczestniczkami Powstania Warszawskiego. Większość zginęła” – podkreślił.
Zwrócił także uwagę na traumę, która trwała całe życie:
„To były kobiety, które wróciły, ale nigdy nie odzyskały życia sprzed wojny. To osoby, które zawsze nosiły w sobie traumę głodu, przemocy i eksperymentów medycznych”.
Na zakończenie w chojeńskim ratuszu odbyła się projekcja filmu „Dziewczynka ze zdjęcia”, który opowiada historię Jadwigi Chomickiej jednej z więźniarek KL Ravensbrück.





























