Sylwestrowa noc to dla wielu psów nie zabawa, a walka o przetrwanie. Po huku fajerwerków część zwierząt ucieka w panice, niektóre trafiają do schronisk, inne giną na drogach.
Fafik, Brutus, Ringo – to tylko niektóre imiona psów, które w sylwestrową noc w panice uciekły przed hukiem fajerwerków. Część z nich trafiła do schronisk, kilka podczas ucieczki wpadło pod koła samochodów, a niektóre wciąż są poszukiwane. W redakcji pojawiają się zgłoszenia od słuchaczy i czytelników, którzy proszą o nagłośnienie sprawy i pomoc w odnalezieniu czworonogów.
Jedną z takich historii przekazała słuchaczka Twojego Radia.
„W Sylwestra, krótko przed północą, w okolicach Galerii Lipnik zaginął nasz ukochany piesek. Ma tylko 6 miesięcy – jest cały rudy, niewielki, mniej więcej do kolan. Uciekł po wybuchu petardy. Był bardzo przestraszony” – przekazała słuchaczka Twojego Radia
W tle powraca też temat przepisów dotyczących używania najgłośniejszych fajerwerków. Politycy od lat zapowiadają ich ograniczenie lub zakaz, ale – jak wskazują sami parlamentarzyści – prace legislacyjne wciąż się przeciągają. O stanie działań w tej sprawie mówi poseł Koalicji Obywatelskiej Patryk Jaskulski.
„Koalicja 15 października zrobiła dużo dla ochrony praw zwierząt – przygotowała dwa projekty ustaw. Jeden dotyczył zakazu hodowli zwierząt na futra, drugi – uwolnienia psów z łańcuchów. Jeden został podpisany przez prezydenta, drugi wrócił do prac sejmowych i jest procedowany w komisji. Równolegle w komisji toczą się też prace nad projektem regulującym kwestię używania fajerwerków. Dziś wszystko spowolniło prezydenckie weto.Na razie wracamy do tzw. ustawy łańcuchowej” – mówi Patryk Jaskulski, poseł Koalicji Obywatelskiej
Na razie na konkretne przepisy trzeba będzie jeszcze poczekać. Nic nie wskazuje na to, by podczas kolejnego Sylwestra miało dojść do zmian – najgłośniejsze fajerwerki wciąż pozostaną legalne.
PS: Pies słuchaczki został odnaleziony.
Foto: Janusz Merz/Twoje Radio