Rolnicy z Pomorza Zachodniego po raz kolejny protestowali dziś w kilku miejscowościach i na drogach regionu. Manifestacje miały charakter przejazdów protestacyjnych oraz czasowych blokad. Głównym postulatem pozostaje wprowadzenie takich regulacji, które zapewnią opłacalność produkcji rolnej oraz ograniczenie importu produktów rolnych spoza Unii Europejskiej.
Protestujący podkreślają, że sytuacja ekonomiczna wielu gospodarstw staje się coraz trudniejsza, a napływ tańszych produktów z krajów trzecich dodatkowo pogłębia problemy. Jak mówią, obecne warunki nie pozwalają na stabilne planowanie produkcji i inwestycji.
O przyczynach protestu mówi Paweł Janoch, rolnik z Grabowa w powiecie stargardzkim:
„Jesteśmy wypychani z rynku, i to na dwa sposoby – jednocześnie na rynku europejskim i polskim. Do obrotu trafiają produkty spoza Unii Europejskiej. To oznacza, że Unia odchodzi od realizowania wspólnej polityki rolnej, choć przepisy w tej sprawie się nie zmieniły. W praktyce dochodzi więc do łamania jej własnych zasad. Pomijam na razie kwestię działań rządu, który powinien takie procesy skutecznie powstrzymywać. Potrzebna jest bowiem realna, narodowa polityka rolna.”
Dzisiejsze protesty nie wyczerpują jednak planów rolników. Jak zapowiadają organizatorzy, w kolejnych tygodniach należy spodziewać się następnych akcji protestacyjnych, jeśli ich postulaty nie spotkają się z reakcją władz.