Kierowcy z niedowierzaniem spoglądają na wzrost cen paliw, a końca nie widać

Szok i niedowierzanie panują w ostatnich dniach wśród kierowców. Paliwo na stacjach drożeje w bardzo szybkim tempie. Tankujący muszą być gotowi na to, że w najbliższych dniach jeszcze głębiej sięgną do kieszeni.

Osiem złotych za olej napędowy to całkiem realny scenariusz jeszcze w tym tygodniu.
„Bardzo boli. Dwa tygodnie temu po 6,60 teraz jest makabrycznie – 7,50 to 90 groszy różnicy. Tylko płakać i płakać, nie? Jeżdżę dieslem i jestem strasznie niezadowolony z tego coraz bardziej i obawiam się, że będzie jeszcze gorzej. Inna rzeczywistość, całkiem – jeszcze mam pół baku, więc mam nadzieję, że coś się może zmieni jeszcze. A kto na to może coś poradzić? No nie ma wyjścia. No co, rozpętali wojnę i od nas nie zależy to – to nie jest wina Tuska, jak to mówią.”

Polski rząd nie wyklucza, że może tymczasowo obniżyć podatek VAT lub akcyzę na paliwa, by powstrzymać podwyżki. Jak mówi Donald Tusk, ani Orlen, ani nikt inny nie ma prawa zarobić na tej sytuacji.
„Szukamy ostrożnych narzędzi tak, żeby te ceny nie wystrzeliły ponad to, co dzieje się wokół nas. W Polsce paliwa nie będą dwa razy tańsze niż u sąsiadów, ale będziemy, tak jak powiedziałem, pilnować tego, żeby nikt na tym nie zarobił.

Premier zapewnił, że wojna w Iranie nie spowoduje, iż w Polsce zabraknie paliwa. Nie ma w tej chwili powodu do niepokoju – podkreślił. Zastrzegł jednak, że mówi o konflikcie w perspektywie najbliższych tygodni, a konsekwencje przedłużającej się wojny nie są możliwe do przewidzenia.


Zdjęcie ilustracyjne / Janusz Merz / Archiwum