FIFA orzekła, że Morski Klub Sportowy Kotwica ma przejąć długi po innym podmiocie – Miejskim Klubie Piłkarskim. Kołobrzeską drużynę do ruiny doprowadził właściciel – Adam Dzik.
Kotwica na moment zniknęła z piłkarskiej mapy Polski. Gigantyczne długi, niekompetentny właściciel i liczne zaniedbania doprowadziły do tego, że klub nie otrzymał licencji na grę w II lidze.
Klub ostatecznie rozwiązano, a Adam Dzik, chcąc uniknąć spłaty zadłużenia wobec piłkarzy i trenerów – złożył wniosek o upadłość. Ten wniosek sąd odrzucił. W konsekwencji – w Polskim Związku Piłki Nożnej są zarejestrowane dwa kluby – „poprzednia” Kotwica Kołobrzeg i nowa Kotwica Kołobrzeg, która jest oddzielnym podmiotem.
Za budowanie piłki nożnej w mieście wzięli się lokalni przedsiębiorcy. Utworzono nowe struktury, wykupiono herb i rozpoczęto budowę nowego klubu. Głównie z myślą o najmłodszych – mówi sekretarz Kotwicy – Łukasz Bąk.
Władze nowego klubu nie mają łatwo, bo wciąż muszą tłumaczyć się z grzechów… innego klubu – którego wciąż właścicielem jest Adam Dzik.
Oliwy do ognia dolała FIFA, która orzekła, że „nowo powstały podmiot – Kotwica Kołobrzeg jest odpowiedzialna za zobowiązania finansowe swojego poprzednika”. A te sięgają nawet 7 milionów złotych.
Międzynarodowa Federacja Piłkarska zajęła się sprawą Kotwicy po tym, jak jeden z byłych piłkarzy wysłał wezwanie do zapłaty. Problem w tym, że pismo wysłał do klubu, w którym tak naprawdę… nigdy nie grał.
FIFA powołała się na przepisy, którą mówią o tym, że sportowy następca dłużnika ponosi odpowiedzialność za jego zobowiązania.
tłumaczy Łukasz Bąk.
Władze klubu całą sytuacją chcą wyjaśnić podczas konferencji prasowej. Ta odbędzie się w czwartek – zapowiada prezes Kotwicy – Sebastian Staszczak.
Kotwica obecnie występuje w lidze okręgowej. Po 14 meczach jest liderem tabeli.