To miał być zwykły wakacyjny przejazd, a skończyło się godzinami bezradnego oczekiwania w potwornym skwarze. Po tragicznym wypadku na drodze ekspresowej S3 między węzłami Myślibórz i Pyrzyce trasa została zablokowana, a tysiące osób utknęły w rozgrzanych samochodach. Wśród nich były dzieci, seniorzy i kierowcy bez zapasu wody.
Ekstremalny upał, tragiczny wypadek i korek, z którego nie było jak uciec. Tak niedzielną sytuację na S3 opisuje nasza słuchaczka, pani Ewa. Jak relacjonuje, kierowcy przez wiele godzin czekali w samochodach, a pomoc — jej zdaniem — nie przyszła.
„Warunki pogodowe były ekstremalne. Ludzi zostawiono samych sobie, żadna służba nie reagowała. Przez trzy godziny w samochodach czekały starsze osoby i dzieci, czasami w dość starych autach, które mogły nie mieć klimatyzacji. Na przykład w moim samochodzie po dwóch godzinach klimatyzacja przestała działać. Nie było żadnej wody, nikt się nami nie zainteresował. Rozmawiałam z osobami, które również tam były i były zdenerwowane całą sytuacją. Dzwonili na policję, ale wszyscy kazali czekać. Nikt kompletnie nie zainteresował się tymi ludźmi w tak ekstremalnych warunkach. Uważam, że służby z Myśliborza czy Pyrzyc, albo może jakieś inne, które były wtedy wolne, po prostu zawiodły” — mówi pani Ewa
Jej relacja stawia bardzo poważne pytanie: kto powinien zareagować, gdy po wypadku droga zostaje całkowicie zablokowana, a ludzie w środku lata zostają uwięzieni w samochodach? Szczególnie wtedy, gdy temperatura jest wysoka, auta nagrzewają się błyskawicznie, a nie wszyscy mają wodę, sprawną klimatyzację czy możliwość opuszczenia trasy.
Wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski odpowiada, że samorządy dostały jasne zalecenia, co robić w tego typu sytuacjach. Chodzi między innymi o zabezpieczenie wody dla osób oczekujących w długich zatorach po zdarzeniach drogowych.
„W rekomendacjach, które wojewoda wysłał we wtorek w ubiegłym tygodniu, jeszcze przed tymi wydarzeniami, znalazło się wyraźne zalecenie, że samorządy, czyli powiaty i gminy, muszą zabezpieczyć wodę. Do tego wyznaczona jest OSP, która ma zapewnić wodę w miejscach zdarzeń komunikacyjnych i jest zobligowana do jej dowiezienia. Powiaty muszą wykonać to zalecenie. Jeżeli postój faktycznie jest bardzo długi, rekomendujemy, aby wodę dowozić” — wskazuje wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski
W praktyce oznacza to, że przy długiej blokadzie drogi, zwłaszcza w czasie upału, decyzję o uruchomieniu pomocy podejmują służby na miejscu, zarządca drogi, samorząd albo centrum zarządzania kryzysowego. To oni oceniają skalę zagrożenia i to, czy konieczne jest dowiezienie wody dla kierowców i pasażerów.
Niedzielna sytuacja na S3 pokazuje jednak, że same procedury i rekomendacje nie wystarczą, jeśli pomoc nie dociera do ludzi wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebna. W upale trzy godziny w samochodzie mogą być ogromnym obciążeniem, szczególnie dla dzieci, osób starszych i chorych.
Po dramatycznej relacji naszej słuchaczki pozostaje więc pytanie, czy w tym przypadku wszystkie służby zadziałały tak, jak powinny. Bo dla osób uwięzionych w rozgrzanych autach najważniejsze nie były procedury na papierze, ale zwykła butelka wody i poczucie, że ktoś o nich pamięta.
Grafika ilustracyjna: SI