Sytuacja na Bliskim Wschodzie gwałtownie się zaostrza. Po serii nalotów na terytorium Iranu pojawiają się informacje o ofiarach wśród najwyższych rangą dowódców oraz cywilów. Teheran zapowiada odwet, a konflikt zaczyna obejmować kolejne państwa Bliskiego Wschodu.
Kilku wysokich rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zginęło w sobotnich atakach Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran – poinformowała agencja Reuters, powołując się na źródło zbliżone do władz w Teheranie.
Według doniesień medialnych głównym celem pierwszej fazy amerykańskiego uderzenia byli przedstawiciele irańskich władz. Wśród potencjalnych celów ataku Sił Obronnych Izraela mieli znaleźć się Najwyższy Przywódca Ali Chamenei oraz prezydent Iranu Massud Fazlakhian.
Jednym z najbardziej wstrząsających epizodów nalotów było trafienie szkoły podstawowej dla dziewcząt w Minabie na południu kraju. Według państwowej agencji IRNA liczba ofiar śmiertelnych wzrosła z pięciu do 40. Zabite uczennice w Minabie w prowincji Hormozgan to pierwsze potwierdzone ofiary śmiertelne na terytorium Iranu w wyniku nalotów, które początkowo objęły Teheran, a następnie inne części kraju.
W odpowiedzi irańska armia ogłosiła, że wszystkie amerykańskie bazy, zasoby i interesy na Bliskim Wschodzie uznaje za pełnoprawne cele militarne i nie spocznie, dopóki wróg nie zostanie „zdecydowanie pokonany”.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iraku podkreśliło, że nowe ataki nastąpiły w momencie trwających negocjacji między Teheranem a Waszyngtonem. Władze Iranu zapowiedziały odwetowe uderzenia na wszystkie bazy USA w regionie.
Wkrótce potem irańska agencja Fars poinformowała, że Iran rozpoczął ataki na kilka amerykańskich baz w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze i Bahrajnie. Skala strat oraz reakcja międzynarodowa pozostają na razie nieznane.
Foto: Słuchacz Twojego Radia