Do dramatycznych scen doszło w piątkowy wieczór w Świnoujściu. Około godziny 21 samochód osobowy wpadł do kanału portowego w rejonie bazy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Przerażający moment jako pierwsi zauważyli pasażerowie statku „Róża Weneda”, którzy zobaczyli auto unoszące się na wodzie.
Kapitan jednostki błyskawicznie nadał komunikat alarmowy przez radio i zaalarmował służby ratunkowe oraz jednostki znajdujące się w pobliżu. Początkowo nikt nie wiedział, czy w środku znajdują się ludzie. Samochód jeszcze przez kilka minut utrzymywał się na powierzchni, po czym nagle poszedł pod wodę.
Na miejsce ruszyły wszystkie służby ratunkowe. Szybko ustalono, że w aucie znajdował się tylko kierowca. Mężczyzna zdołał wydostać się z pojazdu i o własnych siłach dopłynął do brzegu. Nie odniósł poważnych obrażeń, jednak został przebadany przez ratowników i przesłuchany przez policję.
Wrak samochodu został odnaleziony przy użyciu sonaru przez funkcjonariuszy Straży Granicznej. Urząd Morski w Szczecinie zapowiedział oznaczenie miejsca zatonięcia specjalną boją ostrzegawczą, aby nie stwarzało zagrożenia dla innych jednostek pływających.
Na razie nie wiadomo, jak doszło do tego niebezpiecznego zdarzenia. Policja prowadzi postępowanie i wyjaśnia wszystkie okoliczności nocnego dramatu.
Foto: iświnoujście.pl/kadr z nagrania Katarzyny Jakubas