Skandal z odcinkowym pomiarem prędkości na A6. Kierowcy mieli rację i nie zapłacą mandatów

Nowy odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie Autostrada A6 został uruchomiony tuż przed majowym weekendem. Kontrolą objęto blisko 3,5-kilometrowy odcinek pomiędzy węzłami Rzęśnica i Szczecin Dąbie. Już w pierwszych dniach działania systemu zaczęły jednak pojawiać się sygnały od kierowców, że pomiary mogą być błędne.

 

Najwięcej zastrzeżeń zgłaszali zawodowi kierowcy oraz przewoźnicy. Według ich relacji system miał zawyżać średnią prędkość nawet o 7–8 kilometrów na godzinę. W praktyce oznaczało to, że kierowcy jadący zgodnie z przepisami mogli zostać uznani za przekraczających limit prędkości.

Jeden z przewoźników opisywał sytuację, w której tachograf w ciężarówce wskazywał średnią prędkość 89 km/h, podczas gdy system odcinkowego pomiaru wyliczył aż 97 km/h. W internecie zaczęły pojawiać się kolejne zdjęcia wezwań oraz wpisy kierowców przekonanych, że urządzenia działają nieprawidłowo.

Do sprawy odniosło się ostatecznie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, które potwierdziło problemy z funkcjonowaniem systemu.

„W związku z ujawnieniem nieprawidłowości dokonywania pomiarów przez odcinkowy pomiar prędkości działający na autostradzie A6 Szczecin – Rzęśnica, procedowanie spraw wykroczeń, które zostały zarejestrowane w okresie od 29.04.2026 od godziny 12:00 do dnia 4.05.2026 do godziny 9:27. zostało wstrzymane. Osoby i podmioty, do których zostało już wysłane wezwanie, otrzymają informację o zakończeniu czynności w sprawie. Zdarzenie miało charakter incydentalny i wynikało z błędnej konfiguracji urządzenia przez dostawcę systemu, czemu CANARD nie mógł wcześniej zapobiec. Żadna osoba, której dotyczył błędny pomiar nie została ukarana mandatem karnym” — czytamy w komunikacie opublikowanym przez CANARD.

Jak podkreślono, problem miał charakter techniczny i był związany z błędną konfiguracją urządzeń przez dostawcę systemu. CANARD zapewnia jednocześnie, że kierowcy objęci wadliwymi pomiarami nie zostali ukarani mandatami.

Sprawa wywołała duże poruszenie wśród kierowców. Wielu z nich zwraca uwagę, że sytuacja podważa zaufanie do tego typu systemów automatycznego nadzoru ruchu drogowego.