Polska reaguje na kryzys. Generatory i nagrzewnice jadą na Ukrainę

Zima stała się kolejną bronią w wojnie przeciwko Ukrainie. Gdy temperatury spadają poniżej zera, a rosyjskie rakiety regularnie uderzają w elektrownie i ciepłownie, liczy się każda godzina i każdy kilowat energii.

Sytuacja humanitarna na Ukrainie osiągnęła poziom krytyczny. W wyniku systematycznych rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną i ciepłowniczą niemal 60 proc. Kijowa pozostaje bez dostępu do prądu. Tysiące mieszkańców funkcjonuje bez ogrzewania, w warunkach silnych mrozów, które stanowią bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia.

W odpowiedzi na dramatyczne okoliczności Donald Tusk podjął decyzję o natychmiastowym uruchomieniu pomocy rzeczowej dla Ukrainy. Z zasobów Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych na wschód trafi 379 generatorów prądu oraz 18 nagrzewnic, które mają pomóc w zabezpieczeniu ludności cywilnej przed skutkami zimna i przerw w dostawach energii.

To jednak nie koniec wsparcia. Ze środków unijnych Polska przekaże dodatkowo 447 generatorów prądu, wzmacniając tym samym międzynarodowy wysiłek pomocowy. W akcję włączyła się także Warszawa, która przekazuje 90 własnych generatorów dla najbardziej dotkniętych regionów Ukrainy.

Transporty z pomocą już wyruszyły do ukraińskich miast, w tym do Kijowa i innych obszarów szczególnie narażonych na blackouty. Sprzęt ma być wykorzystywany m.in. w szpitalach, punktach ogrzewania, schronach oraz obiektach infrastruktury krytycznej.

Eksperci alarmują, że ataki na energetykę są dziś jednym z głównych elementów rosyjskiej strategii wojennej. Pozbawienie cywilów prądu i ciepła zimą może prowadzić do katastrofy humanitarnej na masową skalę.