Mewy przeniosły się do miast Naukowcy sprawdzają, dlaczego gniazdują na dachach budynków

Nie plaża, nie port i nie nadmorskie klify, ale dachy bloków, kamienic i biurowców. Mewy srebrzyste coraz chętniej wybierają miasta na miejsca lęgowe. Ornitolodzy zakończyli właśnie coroczne obrączkowanie piskląt w zachodniopomorskich miastach i przyznają: miejska populacja tych ptaków rośnie.

 

Naukowcy od kilku lat obserwują mewy srebrzyste, które zakładają gniazda wysoko nad głowami mieszkańców – między innymi w Szczecinie i Stargardzie. W tym roku badania objęły także nowe rejony, w tym Koszalin. Ornitolodzy wskazują, że trend jest coraz wyraźniejszy, a ptaki świetnie przystosowują się do życia w mieście.

Dlaczego mewy wybierają miasta i dachy budynków? Powodów jest kilka. To przede wszystkim bezpieczeństwo i łatwy dostęp do jedzenia.

To jest nasz obiekt badań już od kilku lat. Populacja stargardzka mew dachowych stale rośnie. Wydaje nam się, że jest to związane z pokarmem. To są tak zwani czyściciele miast. Przy gniazdach znajdujemy na przykład kości z kurczaka, martwe ptaki czy małe ssaki. Wydaje nam się, że pochodzą one z wypadków drogowych. Do tego dochodzą jeszcze bezpieczne miejsca gniazdowania, ponieważ na taki dach kuna, lis czy inny drapieżnik nie wejdzie. Jest jeszcze jedna ciekawa rzecz. Zauważyliśmy, że są miejsca do karmienia kotów i mewy też z tych miejsc korzystają” – powiedział ornitolog Marcin Sowa

Tegoroczna akcja obrączkowania dobiegła końca. Ornitologom udało się oznakować kilkaset piskląt. Każde z nich otrzymało specjalną obrączkę z indywidualnym kodem, czyli swoisty ptasi „dowód osobisty”. Dzięki temu badacze będą mogli sprawdzać, gdzie przemieszczają się młode mewy, czy wracają do regionu i czy w przyszłości same wybiorą miejskie dachy na miejsca lęgowe.

Naukowcy liczą także na pomoc mieszkańców. Jeśli ktoś zauważy mewę z obrączką i uda mu się odczytać kod, może przekazać informację do Stacji Ornitologicznej MiIZ PAN w Gdańsku. Każde takie zgłoszenie pomaga lepiej zrozumieć, jak dzikie ptaki przystosowują się do życia w zachodniopomorskich miastach.

Foto: Łukasz Borek