Wtorkowy wieczór drugiego grudnia zapowiadał się jako ekscytujący dzień dla fanów piłki nożnej w Szczecinie. Pogoń podejmowała na swoim stadionie łódzki Widzew w 1/8 Pucharu Polski. Spotkanie, to miało niesamowitą rangę i wartość dla obydwu ekip.
Portowcy, którzy słabo punktują w lidze, swoje nadzieje na sukces w tym sezonie pokładali w rozgrywkach Pucharu Polski. W podobnej sytuacji przed tym starciem był i Widzew Łódź.
Spotkanie rozpoczęło się od natarcia Widzewiaków. W 3 minucie po składnej akcji w słupek z dystansu trafił Shehu. W kolejnych minutach mało konkretna Pogoń nie potrafiła odpowiedzieć. Efektem tego było zagrożenie stworzone przez Zeqiriego. Na początku groźny strzał z prostego podbicia, a następnie otwierająca bramka główką. Nie popisała się w trakcie akcji bramkowej Łodzian defensywa Portowców.
Po przerwie obraz gry zmianami próbował zmieć trener Thomasberg. Na nie wiele się to jednak zdało, gra dalej była daleka od poprawnej, a z każdą kolejną minutą widmo odpadnięcia przez Pogoń z Pucharu Polski stawało się realniejsze. W 90 minucie wydawało się jednak, że możliwa jest dogrywka kiedy to gola wyrównującego strzelił Keramitsis, bramka padła jednak z pozycji spalonej. Mecz zakończył się wynikiem, którego można się było spodziewać — zwycięstwem Widzewa. Pogon zagrała tego wieczoru, jak i podczas tej rundy — za słabo, bez pomysłu i większej ambicji.
Fot. Pogoń Szczecin