To była podróż przez śnieżycę, oblodzone drogi i zniszczoną wojną infrastrukturę. Jednak najtrudniejszy okazał się widok, który czekał na miejscu – ludzie żyjący w mieszkaniach, gdzie temperatura spada poniżej zera.
Po trzech dniach jazdy ze Szczecina konwój z pomocą humanitarną dotarł do Charkowa. Najtrudniejszy odcinek prowadził przez Ukrainę. Drogi miejscami były w tak złym stanie, że samochody poruszały się z prędkością zaledwie 40 kilometrów na godzinę. Za Kijowem sytuację dodatkowo utrudniła śnieżyca i oblodzona nawierzchnia.
Na miejscu wolontariuszy witały cztery polskie siostry orionistki, które od lat wspierają najuboższych mieszkańców miasta. Radość mieszała się ze wzruszeniem.
„Mamy już listę osób, którym rozdamy agregaty” – mówi siostra Renata. „Ludzie w domach mają minus dwa, minus trzy stopnie. Śpią w kurtkach, przykryci wszystkim, co mają. Bo prąd włączany jest na trzy godziny w ciągu doby, a czasami nie ma go przez dwa dni. Dlatego tak ważne są agregaty. Ale wielu ludzi jest tak biednych, zwłaszcza emeryci, że nie stać ich na utrzymanie agregatu. Bo benzyna kosztuje tyle co w Polsce, a emerytura to 300 zł. Im damy śpiwory, które przywieźliście. No i termosy – też są nam bardzo potrzebne. Można w nich trzymać gorącą wodę, nagrzaną wtedy, gdy jest prąd”.
Siostra Renata podkreśla, że rosyjskie ataki rakietowe i dronowe niemal codziennie dotykają Charkowa. Po czterech latach wojny mieszkańcy nauczyli się żyć w ciągłym zagrożeniu.
„Odłamki strąconego drona uderzyły w nasz budynek. A gdy rakieta uderzyła za naszym domem, powstała dziura na kilka metrów. Oni świadomie atakują budynki cywilne” – mówi siostra Renata.
Siostry orionistki prowadzą w Charkowie dom samotnej matki, żłobek oraz organizują posiłki dla kilkuset bezdomnych. Każdego dnia starają się zapewnić wsparcie tym, którzy najbardziej odczuwają skutki wojny.
Zbiórkę na agregaty oraz organizację konwoju z pomocą humanitarną zainicjował ks. Tomasz Kancalarczyk z Fundacji Małych Stópek przy wsparciu Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej oraz darczyńców. Dzięki ich zaangażowaniu pomoc dotarła do jednego z najbardziej doświadczonych wojną miast Ukrainy.
Foto: X/Tomasz Duklanowski