Bez porozumienia zakończyło się spotkanie związkowców Elektrowni Dolna Odra z Zarządem Polskiej Grupy Energetycznej. PGE ogłosiła, że dwa bloki węglowe zostaną wygaszone z końcem tego roku, a kolejne dwa w sierpniu 2026. Decyzja wywołała krytykę strony społecznej, która przekonuje, że nie chodzi o ekonomię, lecz o względy polityczne.
Bez konkretnych ustaleń zakończyły się rozmowy między związkowcami Elektrowni Dolna Odra a Zarządem Polskiej Grupy Energetycznej. Spółka ogłosiła decyzję – dwa bloki węglowe zostaną wygaszone z końcem 2025 roku, a kolejne dwa pod koniec sierpnia 2026 roku.
Strona społeczna liczyła na wypracowanie kompromisu, jednak – jak podkreśla szefowa zakładowej Solidarności Anna Grudzińska – zamiast dialogu przedstawiono jedynie stanowisko zarządu.
„Łączymy to również z powstaniem parku i zatrzymaniem wszelkich inwestycji na rzecz żeglowności Odry. Widzimy też, że po stronie niemieckiej zgody dostają zakłady przemysłowe. Mamy przekonanie, że nie chodzi tu o ekonomię, ale o wolę polityczną wobec Pomorza Zachodniego i tej elektrowni. Nie wiemy, czy to jest odwet za to, że pani Kluzik-Rostkowska nie została tutaj odpowiednio powitana, kiedy groziła nam palcem i mówiła: pamiętajcie, elektrownia zostanie zamknięta, a wy jako pierwsi stracicie pracę. Może jest to polityczne zamówienie, ale nie widzę w tym żadnej racjonalności.”
Przypomnijmy, że już w 2020 roku Zarząd PGE poinformował Polskie Sieci Elektroenergetyczne o zamiarze wyłączenia bloków węglowych Dolnej Odry. Od tamtej pory proces transformacji jest konsekwentnie realizowany, a w miejsce bloków węglowych powstają jednostki gazowo-parowe, których budowa zakończyła się w 2024 roku.
Decyzja o wygaszeniu bloków, mimo że była spodziewana, wciąż budzi emocje – zarówno wśród pracowników, jak i mieszkańców regionu, dla których Elektrownia Dolna Odra od dekad pozostaje jednym z głównych pracodawców.
Foto: Janusz Merz/Twoje Radio/Archiwum