„Szczęśliwa bańka na skraju mapy”. Jak Festiwal FAMA łączy artystyczny luz z precyzją

Świnoujście po raz kolejny staje się poligonem doświadczalnym dla młodej kultury. Położenie na skraju Polski tworzy dla uczestników Festiwalu FAMA wyjątkową atmosferę.

O tym jak wpływa Świnoujście na samych artystów mówi Sławomir Przybył – dyrektor programowy imprezy.

„Świnoujście jako wyspa od lat miało swój charakterystyczny klimat i charakterystyczny taki nastrój sprzyjający twórczości młodych artystów i nie tylko młodych artystów. Dzisiaj pełni rolę, myślę, i pewnego rodzaju takiej szczęśliwej bańki, ale w dobrym tego właśnie słowa znaczeniu.”

Wydarzenie to również wyzwanie dla organizatorów. W tym te z utrzymaniem balansu między twórczą frywolnością a ścisłymi terminami. O to czy Fama odnalazła tę równowagę również zapytaliśmy organizatora.

„Jest to granica dość płynna i indywidualnie traktowana przez uczestników. No i w sumie jedno z takich trudniejszych wyzwań dla organizatora tego typu festiwali z racji tej, że integracja jest bardzo ważna.

My staramy się szukać jak zawsze jakiejś harmonii między integracją, między imprezą, a tym, żeby na drugi dzień profesjonalnie wykonać swoją pracę i pokazać to, co się przygotowało wcześniej.”Mimo presji czasu i trudów procesu twórczego na FAMIE nie ma mowy o „obsuwie” artyści doprowadzają swoje projekty do finałowego pokazu przed publicznością.

Fot. Fama/Magda Boruch