Rolnicy znów wychodzą na krajową „dziesiątkę”. Kierowcy pytają: dlaczego nie Warszawa?

Piątek na Pomorzu Zachodnim ponownie upłynie pod znakiem rolniczych protestów. Tym razem utrudnienia pojawią się w Krąpieli koło Stargardu, gdzie gospodarze będą przechodzić przez przejście dla pieszych znajdujące się w ciągu drogi krajowej nr 10.

 

Protest rozpocznie się o godz. 12 i potrwa do godz. 14. Rolnicy zapowiadają rotacyjną formę akcji. Przez około 15 minut będą przechodzić po pasach i wstrzymywać ruch, a następnie przez kolejne 15 minut przepuszczać samochody.

Podobne protesty regularnie odbywają się także w Barwicach w powiecie szczecineckim. Tam rolnicy wychodzą na drogę co dwa tygodnie, domagając się zwrócenia uwagi na problemy gospodarstw i pogarszającą się sytuację ekonomiczną na wsi.

Akcje prowadzone na ruchliwych drogach wywołują jednak mieszane reakcje. Część kierowców deklaruje poparcie dla postulatów rolników, ale jednocześnie pyta, dlaczego protesty organizowane są lokalnie i dotykają zwykłych podróżnych, zamiast odbywać się przed Sejmem, ministerstwem czy innymi instytucjami w Warszawie.

Do tych wątpliwości odniósł się Cezary Kazirod, rolnik z powiatu szczecineckiego:

Sytuacja w rolnictwie staje się coraz bardziej dramatyczna. Wyjazd do Warszawy również wiąże się z dużymi kosztami i wymaga odpowiedniej organizacji. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że protest może być uciążliwy dla kierowców i turystów, szczególnie w okresie wakacyjnym. Uważamy jednak, że system, w którym przez 10 minut przechodzimy przez pasy, a przez kolejne 10 minut przepuszczamy pojazdy, nie powoduje aż tak dużych utrudnień. Przede wszystkim chcemy, żeby o nas nie zapomniano — o rolnikach i o polskim rolnictwie

Rolnicy liczą, że cykliczne akcje zwrócą uwagę władz na problemy, z którymi mierzą się producenci rolni.

Kierowcy podróżujący w piątek trasą między Stargardem a Wałczem powinni liczyć się z okresowym zatrzymywaniem ruchu i możliwym tworzeniem się zatorów w rejonie Krąpieli.

Foto: Janusz Merz/Twoje Radio/Archiwum