Zmiany klimatu przestają być odległą prognozą. Dla wielu miast to codzienność, która w czasie nawałnic zamienia ulice w rwące potoki. Samorządy zaczynają rozumieć, że bez nowego podejścia do deszczówki problem będzie tylko narastał.
Coraz gwałtowniejsze ulewy, zalane ulice i przeciążona kanalizacja – z takimi skutkami zmian klimatu mierzą się miasta Pomorza Zachodniego. Goleniów chce działać, zanim problem wróci z podwójną siłą. Ruszyły prace nad koncepcją zagospodarowania deszczówki i odciążeniem sieci oraz rowów melioracyjnych. O szczegółach mówi Janusz Dawidziak, prezes goleniowskich wodociągów:
„Przygotowywana koncepcja, oparta na mapach cyfrowych oraz wieloletnich danych dotyczących opadów, pozwoli nam precyzyjnie wskazać obszary szczególnie narażone – w tym tzw. wyspy ciepła oraz strefy intensywnego spływu wód opadowych. Dzięki temu zobaczymy, w których częściach miasta deszczówka może powodować największe problemy. Nie chodzi o to, by budować kolejne kilometry kanalizacji i odprowadzać wodę przez Inę, Jezioro Dąbie aż do Bałtyku. Naszym celem jest mądre zagospodarowanie wody opadowej na miejscu – tak, by ograniczyć ryzyko podtopień i odciążyć istniejącą infrastrukturę.”
Nowe opracowanie ma być fundamentem do dalszych działań. Opracowana koncepcja pozwoli przejść do kolejnego etapu – szczegółowego projektowania systemu odwodnienia i retencji, który w przyszłości ma zwiększyć odporność miasta na ekstremalne zjawiska pogodowe.
Eksperci podkreślają, że bez lokalnej retencji i zatrzymywania wody opadowej w miejscu jej wystąpienia kolejne lata mogą przynosić coraz większe straty. Goleniów chce wyprzedzić ten scenariusz i przygotować się na to, co – według prognoz – stanie się nową normą.