W ubiegłym tygodniu Sejm przyjął ustawę wdrażającą unijny program SAFE. Przepisy przeszły głosami Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL oraz Polski 2050. Przeciw zagłosowali posłowie Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacji.
Jednym z przeciwników ustawy był pochodzący ze Stargardu poseł PiS, Michał Jach. W swoim stanowisku wskazuje na zagrożenia związane z mechanizmem warunkowości.
„Tym hamulcem, który sprawił, że zagłosowałem przeciwko temu programowi, jest obłożenie go określonymi zasadami. Po pierwsze tak zwana zasada warunkowości. W tym przypadku polskie zakupy byłyby opiniowane przez Unię Europejską, a decyzje podejmowane w oparciu o jej ocenę. Jest też drugi aspekt. Kryterium warunkowości zostało już zastosowane przy KPO. W czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości środki były przez długi czas wstrzymywane pod pretekstem braku praworządności w Polsce. Wystarczyła zmiana rządu i objęcie władzy przez Donald Tusk – bez istotnych zmian w przepisach – by uznano, że problem zniknął. To pokazuje, że w Brukseli brakuje konsekwencji i równego traktowania. Swoim się sprzyja, innym utrudnia dostęp do środków. Jeśli za półtora roku władzę ponownie obejmie Prawo i Sprawiedliwość, istnieje duże prawdopodobieństwo, że te pieniądze znów mogą zostać wstrzymane.”
Warto jednak doprecyzować, że mechanizm warunkowości w programie SAFE działa inaczej niż w przypadku KPO. W tym przypadku chodzi o tzw. warunkowość budżetową, a więc zabezpieczenia związane z prawidłowym wydatkowaniem środków z unijnej pożyczki.
Mechanizm ten dotyczy m.in. sytuacji takich jak defraudacja, korupcja czy niewystarczająca kontrola organów finansowych nad wydatkowaniem pieniędzy. Nie odnosi się bezpośrednio do oceny praworządności w państwie członkowskim.