W czwartek w Waszyngtonie odbywa się pierwsze posiedzenie Rady Pokoju zainicjowanej przez prezydenta USA, Donalda Trumpa. Zaproszenia do udziału w pracach wystosowano do około 60 państw, w tym do Polski.
Jednak nie wszyscy w kraju są przekonani, że Warszawa powinna od razu angażować się w nową strukturę. Zachodniopomorski poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, Jarosław Rzepa, podkreśla potrzebę rozwagi:
„Warunki zaproponowane przez prezydenta USA, Donald Trump, są dziś przede wszystkim nie do końca jasne. Inicjatywa tworzy pewną alternatywę wobec ONZ, a przystąpienie do niej wiązałoby się z akceptacją określonych zasad oraz współfinansowaniem działań. Uważam, że powinniśmy uważnie obserwować rozwój sytuacji. Nie należy tej propozycji definitywnie odrzucać, ale decyzję o ewentualnym przystąpieniu podjąć dopiero wtedy, gdy będzie to jednoznacznie zgodne z polskim interesem.”
Podczas dzisiejszych obrad Polska będzie reprezentowana przez Marcina Przydacza, ministra w Kancelarii Prezydenta. Udaje się on do Waszyngtonu w charakterze obserwatora, co może świadczyć o zachowawczej postawie Warszawy wobec nowej inicjatywy.
Foto: The White House