Na Pomorzu Zachodnim wyburzono kolejny postsowiecki pomnik. Tym razem usunięto monument w Maszewie, który pierwotnie miał upamiętniać żołnierzy Armii Czerwonej uznawanych przez władze w okresie powojennym za wyzwolicieli.
Decyzję o rozbiórce komentuje Karol Polejowski, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.
„To był sowiecki obiekt propagandowy, postawiony ku czci tych, którzy zajęli te tereny wiosną 1945 roku. Nie przynieśli wyzwolenia — przynieśli Polakom zniewolenie, także tym, którzy zamieszkali tu po 1945 roku. W okresie komunistycznym wokół tego obiektu gromadzili się sowieccy żołnierze i oficerowie, by świętować swoje panowanie na tym terenie. W wolnej, niepodległej Polsce takie obiekty nie mają prawa funkcjonować w przestrzeni publicznej„.
Mieszkańcy Maszewa w większości pozytywnie przyjęli decyzję o likwidacji monumentu. W rozmowach na miejscu nie brakowało mocnych opinii:
„Nikt nie zapalał zniczy, to taki martwy pomnik był. To bardzo dobrze, że tak się stało i zapomnimy o tym, że to było (…) To jest działanie czysto propagandowe, które tutaj zebrało media po to, żeby rozebrać kawałek betonu, który rosyjskim pomnikiem nie był w momencie, kiedy została usunięta z niego gwiazda (…) No oczywiście, że dobrze, no przecież to jakby ktoś powiedział, że źle, to znaczy, że jest komunistą. To powinno być dawno zrobione i nie ma tutaj kwestii politycznych, kto jest u władzy albo kto był.”
Samorząd zapowiada, że w miejscu usuniętego obiektu powstanie w przyszłym roku nowe upamiętnienie. Ma ono być poświęcone mieszkańcom Maszewa i okolic, którzy przybyli na te ziemie po zakończeniu II wojny światowej.
Foto: Janusz Merz/Twoje Radio















