Zlewki zamiast karmy, łańcuch zamiast opieki. Psy odebrane w Kani pod Chociwlem

Dwa psy odebrane podczas interwencji w Kani trafiły pod opiekę schroniska w Kiczarowie. Jedno z nich zmaga się z nowotworem, drugie niemal straciło zdolność poruszania się. W domu, z którego je zabrano, policja i inspektorzy zastali fatalne warunki.

Brud, odór i ludzie nadużywający alkoholu, którzy nie byli w stanie zapewnić zwierzętom podstawowej opieki. W takich okolicznościach inspektorzy schroniska w Kiczarowie, przy wsparciu policji, przeprowadzili interwencję w miejscowości Kania koło Chociwla.

Psy były otłuszczone i karmione wyłącznie zlewkami. Samiec był przywiązywany łańcuchem do futryny w domu, a suczka z powodu znacznej nadwagi praktycznie nie była w stanie chodzić. Zwierzęta przeszły już badania. U samca wykryto nowotwór, ale na pewno będziemy o niego walczyć. Mam wrażenie, że w naszym schronisku dostały drugie życie, cieszą się, zaczynają chodzić i coraz lepiej reagują na człowieka – mówi Anna Piec, dyrektorka schroniska w Kiczarowie

Po interwencji oba zwierzęta zostały objęte opieką weterynaryjną. Teraz najważniejsze są leczenie samca oraz stopniowe przywracanie suczce sprawności. Pracownicy placówki podkreślają, że psy zaczynają już odzyskiwać zaufanie do ludzi i reagować na nowe, bezpieczne otoczenie.

Foto: Fb/TOZ Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Kiczarowie