Doświadczenie 12-letniej Tosi pokazuje, że warto pomagać. Dziewczynka wspierała akcję „Diss na raka”, organizowaną przez Cancer Fighters i Łatwoganga, nie wiedząc, że za chwilę sama trafi na oddział onkologiczny. Świadomość, że wcześniej wspierała tę samą fundację, dała jej siłę w walce z chorobą, a sama organizacja właśnie przekazała milion złotych szczecińskiemu szpitalowi.
Wsparcie dla działań Cancer Fighters w tym przypadku zatoczyło koło. Dwunastoletnia Tosia, która jeszcze przed usłyszeniem własnej diagnozy brała udział w zbiórkach organizowanych przez fundację, później sama trafiła na oddział.
– Wspieraliśmy, wpłacaliśmy. Dla nas to była bardzo duża akcja. To było jeszcze przed diagnozą. Chodziłam do szkoły, wszystko było super i miesiąc chyba minął gdy się dowiedzieliśmy o mojej diagnozie. Dzięki tej akcji łatwiej było mi jakoś w to wejść.
W momencie utraty włosów spokój przynosiła świadomość, że jej idole też przez to przechodzili.
– Gdy goliłam włosy to myślałam, o tym, że będę trochę jak Kasix, (twórczyni internetowa przyp. red.) że szybko tak wejdę w to i nie będę chciała płakać. Ale bardzo to pomogło. Nie myślałam o tym aż tak bardzo, bo wiedziałam, że to jest normalne i włosy po prostu wypadają.
Jak przyznaje Magdalena Knop rzecznik Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego numer 1 PUM w Szczecinie wolontariusze i reprezentanci fundacji od dawna nie są tu traktowani jak zwykli odwiedzający.
– Cancer Fighters praktycznie pracują z nami od początku, są tutaj nawet już nie gośćmi, oni są po prostu częścią i elementem obu klinik onkologicznych. Ten milion złotych jest milionem, który pozwoli nam się dobrze przygotować do dalszych działań. Nie będę tutaj już wymieniała samych szczegółów technicznych, ale chcemy po prostu zrobić warunki pobytowe jak najbardziej komfortowe i sprzyjające warunkom, w których leczenie onkologiczne powinno być prowadzone.
Szpital na Unii Lubelskiej w Szczecinie nie ukrywa przy tym nadziei, że to nie ostatni podarunek od Cancer Fighters.
Foto: Michał Grabiński/Twoje Radio