Mieszkańcy musieli opuścić swoje mieszkania z dnia na dzień, a budynek uznano za potencjalnie niebezpieczny. Teraz sprawa wchodzi w kluczowy etap — do sądu trafił akt oskarżenia, który może przesądzić o odpowiedzialności osób zaangażowanych w inwestycję.
Jest akt oskarżenia wobec czterech osób — projektantów i inwestorów związanych z budową budynku mieszkalnego w Stargard. Prokuratura zarzuca im niedopełnienie obowiązków, które mogło doprowadzić do zawalenia się obiektu przy ulicy Armii Krajowej 8B. Wcześniej zarzuty w tej sprawie usłyszał także kierownik budowy.
Szczegóły śledztwa przedstawiła prokurator Julia Szozda:
„Akt oskarżenia w sprawie sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia w postaci zawalenia się budowli przy ulicy Armii Krajowej w Stargardzie dotyczy pięciu osób.
Zarzuty w tej sprawie usłyszało dwóch inwestorów. Prokurator zarzucił im, że jako osoby odpowiedzialne za zorganizowanie procesu budowy z uwzględnieniem przepisów dotyczących bezpieczeństwa i ochrony zdrowia, nie dopełnili swoich obowiązków. W szczególności nie uzyskali aneksu do wydanej decyzji o pozwoleniu na budowę mimo wprowadzenia w trakcie realizacji inwestycji istotnych zmian w projekcie. Ponadto powierzyli kierowanie pracami budowlanymi osobie nieposiadającej wykształcenia budowlanego, nie zobowiązali kierownika budowy do sporządzenia dokumentacji powykonawczej, a także nie zawarli z nim pisemnej umowy szczegółowo regulującej zakres obowiązków. Nie podjęli również interwencji, mimo że kierownik budowy sprawował nadzór w sposób nienależyty.
Kolejne dwie osoby oskarżone to projektanci. Prokurator zarzucił im, że będąc odpowiedzialnymi za sporządzenie projektu budowlanego w sposób niezagrażający bezpieczeństwu obiektu i jego użytkowników, nie dopełnili swoich obowiązków. W szczególności sporządzili dokument odbiorowy na etapie prac budowlanych, w którym jako zmiany nieistotne zakwalifikowano w rzeczywistości zmiany istotne — polegające na likwidacji trzech ścian nośnych w budynku. Ponadto zarzucono sporządzenie projektu ze zlikwidowanymi ścianami konstrukcyjnymi, który nie został przez nikogo podpisany, a także brak podjęcia działań zaradczych od końca 2020 roku, mimo wiedzy o zmianach w konstrukcji budynku prowadzących do stanu bezpośredniego zagrożenia katastrofą budowlaną.
Piątą osobą oskarżoną jest kierownik budowy. Prokurator zarzuca mu niedopełnienie obowiązków wynikających z przepisów prawa, w tym nierzetelne prowadzenie dziennika budowy, brak wpisów dotyczących istotnych prac i zmian konstrukcyjnych oraz sprawowanie nienależytego nadzoru nad przebiegiem budowy. Mężczyzna nie wstrzymał robót, mimo że były one prowadzone niezgodnie z projektem budowlanym oraz zasadami sztuki budowlanej, w szczególności w momencie likwidacji trzech ścian nośnych pełniących jednocześnie funkcję ścian oddzielających pomieszczenia. Nie uczestniczył również w sporządzaniu dokumentacji odbiorowej.
Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Rejonowego w Stargardzie. Oskarżonym grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów, z wyjątkiem jednej z projektantek.”
W wyniku wykrytych nieprawidłowości 14 rodzin musiało opuścić feralny budynek. Jednym z mieszkańców jest Przemysław Garbaciak, który opisuje obecną sytuację lokatorów:
„Na ten moment niestety wciąż pozostajemy w impasie z deweloperem. Aby miasto mogło wykupić ten budynek, musiałby on zostać formalnie wydzielony, a dodatkowo miasto musiałoby nabyć 100 procent udziałów w nieruchomości. Początkowo deweloper deklarował gotowość do zakończenia sporu i odsprzedaży swoich udziałów miastu. Z czasem jednak zmienił stanowisko, zmienił retorykę i ostatecznie stwierdził, że taka transakcja mu się nie opłaca. W efekcie nie wyraził zgody na sprzedaż udziałów, a to właśnie było kluczowym warunkiem przeprowadzenia całej transakcji. W ten sposób deweloper nadal blokuje rozwiązanie tej sprawy”
Jak ustalono, to nie jedyny obiekt w tej części miasta, w którym wykryto nieprawidłowości budowlane. Podobne uchybienia stwierdzono także w dwóch sąsiednich budynkach, jednak w ich przypadku nie potwierdzono zagrożenia dla mieszkańców.
Foto: Janusz Merz/Twoje Radio/Archiwum