Autobus jadący trasą S11 między Bobolicami a Koszalinem stanął w ogniu. Gdy na miejsce dojechała straż pożarna, cały pojazd płonął. Na pokładzie był tylko kierowca i wyszedł z tego bez szwanku.
Na drodze S11, na odcinku Bobolice–Koszalin (okolice Krępy), doszło dziś do poważnego zdarzenia. Autobus jadący trasą nagle zaczął płonąć, a ogień w kilka chwil objął cały pojazd. Kiedy pierwsze zastępy straży pożarnej pojawiły się na miejscu, autobus wyglądał już jak wielka pochodnia.
Strażacy działali błyskawicznie. Do akcji skierowano aż sześć zastępów PSP, a teren zabezpieczała również policja. – Pojazd był cały w ogniu, działania trwały kilkadziesiąt minut – przekazali strażacy.
Na szczęście sytuacja nie zakończyła się tragedią. W autobusie nie było pasażerów — jechał tylko kierowca. Mężczyzna zdążył opuścić pojazd, zanim ogień przejął kontrolę nad całą konstrukcją pojazdu. Nie odniósł żadnych obrażeń.
Foto: OSP Niedalino