Pomnik w Pyrzycach zburzony. Ambasada Rosji grzmi, ale milczy o zbrodniach Armii Czerwonej

Ambasada Rosji w Polsce oficjalnie zaprotestowała przeciwko demontażowi dawnego Pomnika Pamięci w Pyrzycach. Monument został rozebrany 31 lipca. Rosyjscy dyplomaci przedstawili go jako pomnik poświęcony żołnierzom radzieckim poległym w latach 1941–1945.

 

W opublikowanym komentarzu ambasada określiła działania polskich władz jako „świętokradczy krok” i „rażące naruszenie” polsko-rosyjskiej umowy z 1994 roku dotyczącej grobów i miejsc pamięci ofiar wojen oraz represji. Rosyjska placówka uznała również, że usuwanie takich monumentów jest próbą fałszowania historii i wymazywania pamięci o bohaterstwie Armii Czerwonej. W tej sprawie skierowano protest do polskich władz.

Pełna treść komentarza:

31 lipca 2026 r. w Pyrzycach (województwo zachodniopomorskie) na podstawie decyzji władz polskich został przeprowadzony demontaż pomnika ku czci poległych w latach 1941–1945 bohaterów – żołnierzy radzieckich.

Ten kolejny świętokradczy krok władz Polski stanowi bezpośrednie rażące naruszenie postanowień Umowy między Rządem Federacji Rosyjskiej a Rządem Rzeczypospolitej Polskiej o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji z dnia 22 lutego 1994 r.

Nielegalne demontaże pomników są jawną próbą fałszowania historii, wymazania ze świadomości narodu polskiego pamięci o bohaterstwie żołnierzy radzieckich.

W związku z demontażem pomnika w Pyrzycach Ambasada niezwłocznie skierowała do władz polskich protest.

Pomnik, ale bez grobów

Polska strona przedstawia sprawę zupełnie inaczej. Instytut Pamięci Narodowej określał monument jako sowiecki obiekt propagandowy. Pomnik odsłonięto w 1984 roku, a więc niemal cztery dekady po zakończeniu wojny, w okresie komunistycznej dyktatury i kilka lat po wprowadzeniu stanu wojennego.

Co istotne, pod usuniętym obiektem nie znajdowały się już szczątki żołnierzy. Zostały wcześniej ekshumowane i przeniesione na cmentarz wojenny w Stargardzie. Oznacza to, że rozebrano monument stojący w przestrzeni publicznej, a nie cmentarz ani miejsce rzeczywistego pochówku.

To właśnie ta różnica jest kluczowa w sporze prawnym i historycznym. Polska zapewnia ochronę grobom oraz cmentarzom wojennym żołnierzy Armii Czerwonej. Ministerstwo Kultury podkreślało, że państwo polskie opiekuje się takimi miejscami na podstawie prawa polskiego, konwencji międzynarodowych oraz umowy z Rosją z 1994 roku. IPN stoi jednak na stanowisku, że ochrona ta nie obejmuje propagandowych monumentów, które nie są miejscami pochówku.

Wyzwolenie od Niemców nie przyniosło Polsce wolności

Rosyjski komentarz skupia się wyłącznie na udziale Armii Czerwonej w pokonaniu nazistowskich Niemiec. Pomija natomiast drugą stronę tej historii. Sowieckie wojska przyczyniły się do zakończenia niemieckiej okupacji, ale nie przywróciły Polsce pełnej suwerenności.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie polskie rozpoczęło się instalowanie systemu komunistycznego podporządkowanego Moskwie. Sowieckie NKWD oraz wspierane przez Związek Radziecki polskie służby bezpieczeństwa prowadziły represje wobec żołnierzy Armii Krajowej i innych środowisk niepodległościowych. Dochodziło do aresztowań, wywózek do ZSRR, osadzania w obozach i likwidowania struktur podziemnego państwa polskiego.

Jednym z najtragiczniejszych przykładów była Obława Augustowska z lipca 1945 roku. Funkcjonariusze sowieckiego aparatu bezpieczeństwa zatrzymali tysiące osób podejrzewanych o związki z podziemiem. Co najmniej kilkaset z nich zaginęło i jest uznawanych za zamordowanych. Do dziś nie ustalono miejsca ich pochówku.

Gwałty, rabunki i morderstwa

Ciemna strona obecności Armii Czerwonej była szczególnie widoczna na terenach zajmowanych w 1945 roku, także na Pomorzu. Dokumenty i relacje z tego okresu opisują masowe rabunki, dewastację gospodarstw i zakładów przemysłowych, morderstwa ludności cywilnej oraz gwałty na kobietach.

Instytut Pamięci Narodowej opublikował opracowanie dotyczące zachowania Armii Czerwonej na Pomorzu Zachodnim w latach 1945–1947. Już sam tytuł publikacji — „Gwałty, kradzieże, morderstwa” — oddaje skalę udokumentowanych przestępstw. Z zachowanych materiałów wyłania się obraz żołnierzy dopuszczających się przemocy zarówno wobec ludności niemieckiej, jak i polskich osadników.

Podobne zjawiska występowały w innych częściach kraju. W Gdańsku czerwonoarmiści dokonywali gwałtów, mordów i masowych grabieży. Historycy podkreślają, że ofiarami byli ludzie różnych narodowości, a zagrożenie nie kończyło się wraz z ustaniem walk.

Źródła z 1945 roku mówią również o napaściach na kobiety, rabowaniu domów, pobiciach i zabójstwach osób próbujących bronić swoich rodzin. Skala tych zbrodni jest trudna do dokładnego oszacowania, między innymi dlatego, że wiele ofiar nigdy ich nie zgłosiło.

Historia bardziej skomplikowana niż przekaz ambasady

Nie można pomijać faktu, że wielu żołnierzy Armii Czerwonej zginęło w walkach z nazistowskimi Niemcami. Ich groby podlegają ochronie i pozostają pod opieką państwa polskiego. Czym innym jest jednak szacunek dla miejsc pochówku, a czym innym pozostawianie w centrach miast monumentów, które w czasach PRL miały legitymizować dominację Związku Radzieckiego nad Polską.

Pyrzycki pomnik został wzniesiony w 1984 roku, gdy Polska nie była państwem w pełni suwerennym. Zdaniem zastępcy prezesa IPN Karola Polejowskiego nie symbolizował wyzwolenia, lecz powojenne zniewolenie i podporządkowanie Moskwie.

Decyzję o jego usunięciu podjęła Rada Miejska w Pyrzycach. Po remoncie ulicy Kilińskiego miejsce ma otrzymać nazwę Skwer Niepodległości, a w przyszłości ma tam stanąć Pomnik Niepodległości.