Parking przy byłym Tesco w Stargardzie zamienił w tor do popisów. Próba efektownego poślizgu zakończyła się jednak błyskawicznie — utratą kontroli nad autem i uszkodzeniem trzech zaparkowanych samochodów. Jak się okazało, 18-letni kierowca w ogóle nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów.
Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło na parkingu przy dawnym hipermarkecie Tesco w Stargardzie. Według opublikowanych informacji młody kierowca próbował wykonać samochodem drift, czyli celowo wprowadzić pojazd w poślizg.
Manewr szybko wymknął mu się spod kontroli. Samochód uderzył w stojące na parkingu auta. Łącznie uszkodzone zostały trzy pojazdy.
Po zdarzeniu wyszło na jaw, że za kierownicą siedział zaledwie 18-letni mężczyzna. Nastolatek nie posiadał prawa jazdy, a mimo to zdecydował się nie tylko prowadzić samochód, ale również wykonywać niebezpieczne manewry w pobliżu innych pojazdów.
To oznacza, że młody kierowca może odpowiedzieć nie tylko za spowodowanie kolizji i uszkodzenie samochodów, lecz także za prowadzenie pojazdu bez wymaganych uprawnień. Szczegółowe konsekwencje będą zależały od ustaleń funkcjonariuszy, kwalifikacji poszczególnych wykroczeń oraz wartości powstałych szkód.
Od 30 marca 2026 r. przepisy przewidują surowsze sankcje za celowe doprowadzanie do utraty przyczepności pojazdu na drodze publicznej, w strefie ruchu lub strefie zamieszkania. Za sam drift może grozić co najmniej 1500 zł mandatu, a jeśli zachowanie powoduje zagrożenie bezpieczeństwa — grzywna może być jeszcze wyższa. Kierowca posiadający uprawnienia może także stracić prawo jazdy na trzy miesiące.
W przypadku stargardzkiego 18-latka tej ostatniej sankcji nie da się zastosować w zwykły sposób. Młody mężczyzna prawa jazdy bowiem nigdy nie zdobył. Teraz zamiast efektownego nagrania z parkingu może zostać z rachunkiem za naprawę kilku samochodów i sprawą przed sądem.
Foto: Stoją Stargard