Morawiecki uderza w partyjne układy. „Prawo i Sprawiedliwość nie jest własnością jednej grupy”

Mateusz Morawiecki zabrał głos w chwili, gdy konflikt wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości jest najpoważniejszy od czasu utraty władzy. Były premier broni własnego środowiska, apeluje o poszerzanie elektoratu i ostrzega przed zamknięciem partii wyłącznie na najbardziej przekonanych wyborców. Jednocześnie deklaruje, że nie zamierza opuszczać PiS.

 

Mateusz Morawiecki opublikował kilkuminutowe wystąpienie poświęcone przyszłości Prawa i Sprawiedliwości. Były premier rozpoczął od przypomnienia osiągnięć rządów Zjednoczonej Prawicy. Mówił o świadczeniach społecznych, inwestycjach, ograniczeniu bezrobocia, wzroście wynagrodzeń oraz rozbudowie armii.

– Rządy Zjednoczonej Prawicy zmieniły Polskę. Dały milionom Polaków nadzieję, przywróciły godność rodzinom, emerytom i mieszkańcom miejscowości, o których wcześniej przypominano sobie raczej tylko przed wyborami. Zbudowaliśmy Polskę ambitną, bezpieczną i rozwijającą się szybciej niż większość państw Europy – mówi Mateusz Morawiecki.

Jak podkreśla, był to wspólny dorobek rządu Beaty Szydło, jego gabinetu, ministrów oraz Jarosława Kaczyńskiego. Jednocześnie przyznaje, że jego obóz polityczny popełniał błędy i powinien wyciągnąć z nich wnioski.

Najważniejsza część wystąpienia dotyczy jednak przyszłości partii. Zdaniem Morawieckiego PiS może ograniczyć się do mobilizowania najwierniejszego elektoratu albo ponownie rozpocząć walkę o wyborców spoza swojego obecnego zaplecza.

– Prawo i Sprawiedliwość stoi dzisiaj przed wyborem. Możemy zamknąć się we własnym kręgu, mówić wyłącznie do już przekonanych i utracić zdolność zdobywania większości. Albo możemy ponownie stać się wielką partią, wielkim obozem polskiej prawicy – przekonuje były premier.

Według niego różnice poglądów i politycznych temperamentów nie muszą oznaczać rozłamu. Poszczególne środowiska mogą kierować swój przekaz do różnych grup społecznych: konserwatywnych wyborców, przedsiębiorców, pracowników, młodych ludzi czy mieszkańców mniejszych miejscowości.

– Nie musimy wszyscy mówić tym samym językiem. Możemy docierać do różnych grup. Jedni mogą walczyć o wyborców prawej flanki, inni skutecznie rozmawiać z przedsiębiorcami i pracownikami, z młodymi. Różne skrzydła, ale jeden wielki obóz. Różne temperamenty, ale jeden cel. Różne drogi, ale wspólne zwycięstwo – mówi Morawiecki.

Wystąpienie pojawiło się w czasie ostrego sporu o działające wewnątrz PiS stowarzyszenia. Kierownictwo partii zdecydowało, że jej członkowie mają wystąpić z organizacji prowadzących działalność polityczną. Politycy otrzymali siedem dni na podporządkowanie się uchwale, a w przeciwnym razie może zostać uruchomiona procedura usunięcia ich z partii. Decyzja została wymierzona między innymi w założone przez Morawieckiego stowarzyszenie Rozwój Plus oraz organizację Po Pierwsze Polska, związaną ze środowiskiem Jacka Sasina i Przemysława Czarnka.

Stowarzyszenie Po Pierwsze Polska zakończyło działalność. Morawiecki zapowiedział natomiast dalszą aktywność Rozwoju Plus, przekonując, że inicjatywa nie jest konkurencyjną partią, lecz narzędziem służącym tworzeniu programu i odbudowie poparcia.

– Różnica zdań nie jest zdradą. Spotkania z przedsiębiorcami, pikniki merytoryczne, otwarte spotkania z samorządowcami, ekspertami i obywatelami nie są działalnością przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Przeciwnie. Tylko tak możemy z powrotem poszerzyć nasz obóz. Właśnie dlatego powstał Rozwój Plus. Nie po to, aby dzielić prawicę. Powstał po to, aby bronić dorobku naszych rządów, pracować nad programem, poszerzać poparcie i odzyskiwać zaufanie ludzi, którzy od nas odeszli – stwierdza.

Były premier nie wskazuje swoich partyjnych przeciwników z nazwiska, ale jego słowa są wyraźnym uderzeniem w zwolenników ograniczenia aktywności wewnętrznych środowisk.

– Nie czekamy, aż rząd sam się przewróci. Każdego dnia przygotowujemy nasz obóz do ponownego przejęcia odpowiedzialności za Polskę. I tej pracy nie zatrzyma żadna intryga. Nie zatrzymają jej ludzie, którzy zamiast wielkiego obozu chcieliby mieć partię ciasną, ale własną – mówi Morawiecki.

Kilka dni wcześniej były premier pisał również o „grupie frustratów”, która jego zdaniem może zniszczyć dorobek rządów PiS. Przekonywał, że partia nie może zamykać się w sporach wewnętrznych, ponieważ jej celem powinno być odsunięcie obecnej koalicji od władzy.

Spór dotyczy nie tylko stowarzyszeń, lecz także kierunku, w którym powinno pójść PiS, oraz przyszłego kandydata partii na premiera. W ugrupowaniu ścierają się środowisko Morawieckiego, nazywane „harcerzami”, oraz jego przeciwnicy, określani jako „maślarze”, którzy stawiają na bardziej konserwatywny kurs i wspierają Przemysława Czarnka.

Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski pokazuje, że 40,7 proc. badanych uważa Morawieckiego za lepszego kandydata PiS na premiera. Czarnka wskazało 18 proc. respondentów, a 41,3 proc. nie potrafiło wybrać żadnego z nich. Wśród wyborców szeroko rozumianej opozycji wobec obecnego rządu różnica jest jednak minimalna: Morawiecki uzyskał 37 proc., a Czarnek 36 proc.

To pokazuje, że były premier ma większą zdolność docierania do wyborców centrowych i niezdecydowanych, ale w samym prawicowym elektoracie jego przewaga nad Czarnkiem praktycznie znika.

Mimo ostrego tonu Morawiecki kończy wystąpienie jednoznaczną deklaracją. Zapewnia, że nie zamierza budować nowej partii poza PiS ani opuszczać ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego.

– Prawo i Sprawiedliwość nie jest własnością jednej grupy. Jest domem milionów Polaków, którzy uwierzyli, że Polska może być dumna, silna, sprawiedliwa i ambitna. Nie możemy stać się partią hermetyczną i wsobną. Bądźmy wielkim obozem polskich spraw, który połączy prawicę, centroprawicę i nurt solidarnościowy – apeluje.

Na zakończenie dodaje:

– Jestem w Prawie i Sprawiedliwości. Chcę być w tej naszej drużynie. Tutaj jest moje miejsce.

To deklaracja lojalności wobec partii, ale nie kapitulacja. Morawiecki wyraźnie daje do zrozumienia, że chce pozostać w PiS na własnych warunkach, utrzymać polityczne zaplecze i walczyć o bardziej otwarty, gospodarczy oraz centroprawicowy profil ugrupowania. Wewnętrzny konflikt został więc chwilowo przykryty zapewnieniami o jedności, ale z pewnością nie został zakończony.