Kilka godzin nad Bałtykiem może kosztować czteroosobową rodzinę ponad 600 zł – i to bez noclegu oraz paliwa. Parking, obiad, gofry, lody i atrakcje dla dzieci sprawiają, że niewinny wypad na plażę szybko zamienia się w poważną pozycję w domowym budżecie.
Ręczniki, parawan, krem z filtrem i dobry humor – wydawałoby się, że to wszystko, czego potrzeba do spędzenia dnia nad morzem. Rzeczywistość zaczyna się jednak już po przyjeździe do kurortu. Pierwszym wyzwaniem jest znalezienie miejsca postojowego, a drugim – jego cena.
W popularnych nadmorskich miejscowościach za kilka godzin parkowania trzeba zapłacić zazwyczaj od 40 do 80 zł. W najdroższych strefach, położonych blisko plaży i promenady, całodzienny postój może kosztować nawet około 100–120 zł. Tańsze, a czasami bezpłatne miejsca można znaleźć dalej od centrum, ale oznacza to dłuższy spacer z dziećmi, torbami i plażowym wyposażeniem.
Największym wydatkiem podczas rodzinnego dnia nad morzem jest zazwyczaj obiad. Cena ryby często podawana jest za 100 gramów, a nie za całą porcję. Kilkaset gramów fileta, frytki i surówka mogą kosztować jedną osobę od 60 do nawet 100 zł.
Za dwa obiady dla dorosłych oraz dwa prostsze zestawy dziecięce czteroosobowa rodzina zapłaci więc około 220–320 zł. Jeśli do tego dojdą napoje, rachunek może wzrosnąć o kolejne 40–60 zł.
Tańszą alternatywą są zapiekanki, burgery, pizza lub dania barowe. W takim wariancie rodzinny obiad można zamknąć w granicach 140–200 zł. Nadal nie jest tanio, ale różnica w porównaniu z posiłkiem w smażalni może wynieść ponad 100 zł.
Po obiedzie dzieci zauważają gofry. Najprostszy, tylko z cukrem pudrem, kosztuje przeważnie od 12 do 16 zł. Wersja z bitą śmietaną, owocami, polewą i dodatkami to już wydatek rzędu 25–36 zł.
Dwa bogato udekorowane gofry mogą więc kosztować około 60 zł. Do tego lody dla rodziców – po 10–15 zł – oraz dwie kawy za 30–40 zł. Łączny koszt popołudniowej wizyty przy promenadowym okienku może sięgnąć 100–130 zł.
A przecież po kilku godzinach na słońcu trzeba jeszcze kupić wodę lub zimne napoje. Przy czteroosobowej rodzinie kolejne 30–50 zł znika niemal niezauważalnie.
Samo morze i budowanie zamków z piasku są bezpłatne. Gorzej, gdy przy zejściu na plażę stoją dmuchańce, trampoliny, automaty lub inne sezonowe atrakcje.
Jedna krótka zabawa może kosztować od 20 do 40 zł za dziecko. Przy dwójce dzieci i dwóch atrakcjach rodzinny budżet kurczy się o kolejne 80–160 zł. Do tego mogą dojść drobne zakupy: piłka, wiaderko, okulary przeciwsłoneczne albo zabawka, której „absolutnie nie można zostawić”.
W przykładowym wariancie czteroosobowa rodzina zapłaci 60 zł za parking, około 280 zł za obiad z napojami, 85 zł za dwa gofry i dwa lody oraz około 50 zł za kawę i dodatkowe napoje. Jeśli dzieci skorzystają z płatnych atrakcji, do rachunku trzeba doliczyć następne 100 zł. Toalety i inne drobne wydatki pochłoną jeszcze około 25 zł.
Łącznie daje to około 600 zł. W droższym kurorcie, przy całodziennym parkingu, dużych porcjach ryby i kilku atrakcjach rachunek może zbliżyć się nawet do 700–800 zł. I nadal mówimy wyłącznie o jednodniowym wyjeździe, bez noclegu, paliwa oraz kosztów dojazdu.
Dzień na zachodniopomorskiej plaży nie musi jednak oznaczać finansowej katastrofy. Zabranie własnych napojów, kanapek i przekąsek pozwala zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt złotych. Tańszy parking można znaleźć dalej od promenady, a obiad zjeść w lokalu położonym kilka ulic od morza.
Rodzina, która przygotuje prowiant, zrezygnuje z płatnych atrakcji i wybierze tańsze miejsce postojowe, może spędzić dzień nad Bałtykiem za około 150–250 zł. Jeśli jednak każdy ma dostać obiad, deser i dodatkową rozrywkę, portfel musi być przygotowany na znacznie większy wydatek.
Nad morzem najdroższa nie zawsze jest jedna rzecz. Prawdziwy „paragon grozy” powstaje z wielu pozornie niewielkich kwot, które po kilku godzinach składają się na kilkaset złotych.
Foto: Pixabay