44. rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Kwiaty pod Stocznią Szczecińską (ZDJĘCIA)

W 44. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego pod bramą Stoczni Szczecińskiej oddano hołd bohaterom tamtych dramatycznych dni. Kwiaty i wieńce złożyli zachodniopomorscy parlamentarzyści i przedstawiciele samorządu.

13 grudnia 1981 roku władzę w Polsce przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, na czele z generałem Wojciechem Jaruzelskim. Jej zadaniem było administrowanie krajem w czasie obowiązywania stanu wojennego, który wprowadzono w odpowiedzi na rozwijający się ruch „Solidarności” oraz narastający sprzeciw społeczny wobec władzy komunistycznej. Decyzja ta na długie miesiące zmieniła codzienne życie milionów Polaków.

 

Tamte, dramatyczne dni w Szczecinie, wspomina senator Tomasz Grodzki:

Miałem wtedy 12 lat. To były niezwykle dramatyczne wydarzenia. Mieszkałem przy ulicy Małopolskiej, na zapleczu Komitetu Wojewódzkiego Partii. Widziałem, jak partyjni towarzysze wyskakiwali z pięter budynku, kiedy zaczął się palić. Jak większość chłopaków pobiegliśmy na przód — tam gromadził się już tłum stoczniowców. Matka w końcu mnie odnalazła, wyciągnęła z tego tłumu i zabroniła wychodzić z domu. Nasza ulica została całkowicie zablokowana przez transportery opancerzone, a żołnierze co jakiś czas strzelali w powietrze.

Te wydarzenia miały też tragiczne konsekwencje. Zginęła nasza szkolna koleżanka — Jadzia, która mieszkała przy ulicy Korsarzy. Wyglądając przez okno, została trafiona przypadkową kulą.

Nie dotarliśmy już pod Komendę Wojewódzką Policji, gdzie — jak później się dowiedzieliśmy — rozegrały się najdramatyczniejsze sceny. Na placu, gdzie dziś znajduje się Muzeum Przełomów, stała wówczas łódź rybacka na postumencie, będąca miejscem zabaw dla dzieci. Stoczniowcy zdjęli ją i próbowali wykorzystać jako taran, by sforsować drzwi komendy. To właśnie tam miało paść najwięcej śmiertelnych strzałów. Drugim takim miejscem była oczywiście stocznia. Nawet dla dziecka było jasne, że sytuacja jest skrajnie dramatyczna.

Późniejsze dni, gdy sytuacja nieco się uspokoiła — aż do przyjazdu Gierka — przypominały życie w mieście pod okupacją. Tak trzeba to dziś nazwać.”

 

W okresie stanu wojennego narzucono społeczeństwu szereg surowych ograniczeń. Wprowadzono godzinę milicyjną, zakaz zgromadzeń oraz strajków, zawieszono działalność stowarzyszeń, związków zawodowych i organizacji społecznych. Wiele zakładów pracy, w tym kluczowe dla gospodarki przedsiębiorstwa, zostało zmilitaryzowanych, a pracowników objęto wojskową dyscypliną. Ograniczono swobodę przemieszczania się, kontrolowano korespondencję i rozmowy telefoniczne, a media poddano ścisłej cenzurze.

Szczególnie dotkliwe były represje wobec działaczy opozycji demokratycznej. Aresztowania, internowania i procesy polityczne stały się codziennością. Tysiące osób trafiło do ośrodków internowania, często bez postawienia zarzutów i bez możliwości kontaktu z rodziną. W sądownictwie wprowadzono tryb doraźny, który umożliwiał szybkie wydawanie wyroków, nierzadko z naruszeniem podstawowych zasad prawa.

Stan wojenny przyniósł także ofiary śmiertelne – zarówno podczas pacyfikacji strajków, jak i w wyniku brutalnych działań aparatu bezpieczeństwa. Mimo represji społeczeństwo nie zrezygnowało z walki o wolność i prawa obywatelskie, a pamięć o tamtych wydarzeniach pozostaje ważnym elementem polskiej historii najnowszej.

Stan wojenny w Polsce zniesiono 22 lipca 1983 roku, po 19 miesiącach od jego wprowadzenia. Wcześniej, 31 grudnia 1982 roku, został on zawieszony.

Foto: Janusz Merz/Twoje Radio